„Tylko we Lwowie”

   To tytuł piosenki, którą śpiewali przed wojną Szczepcio i Tońcio… Postanowiliśmy sprawdzić, jaki jest Lwów dziś, jak wygląda Starówka, jacy są jego mieszkańcy, więc wybraliśmy się 3 czerwca 2011 roku na trzydniową wycieczkę na Ukrainę.
 
{gallery slider:effect=shutter}lwow{/gallery}
 
DZIEŃ I

   Wyjechaliśmy z Białegostoku o godz. 6. Pierwszym przystankiem na trasie był Zamość – miasto Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, polska renesansowa perła architektury.  Późnym wieczorem, po długim oczekiwaniu na przejściu granicznym (Ukraińcy przypomnieli nam, że są jeszcze granice państwowe), dotarliśmy do celu i podziwialiśmy Lwów by night. Po trudach podróży mogliśmy, na szczęście, wypocząć w eleganckim, wygodnym hotelu.

DZIEŃ II

   Po obfitym śniadaniu (różnorodność potraw zadziwiła wszystkich), spotkaliśmy się z przewodniczką i wyruszyliśmy na zwiedzanie Oleska, Podhorców i Lwowa.

    W Olesku zobaczyliśmy zamek z przełomu XVI i XVII wieku, w którym urodził się Jan III Sobieski. Obecnie mieści się w nim filia Lwowskiej Galerii Obrazów. Podhorce zaskoczyły nas wspaniałym , pięknie położonym zamkiem z XVII wieku w stylu villa castello, który niestety znajduje się w opłakanym stanie technicznym. Widać fragmenty renowacji, lecz termin ukończenia prac nie napawa optymizmem.

   Lwów to miasto wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Tu na każdym kroku spotykaliśmy się z historią i zabytkami, które stanowią 20% całego zasobu Ukrainy. Zwiedziliśmy Rynek, gdzie podziwialiśmy Ratusz, piękne kamieniczki, „Czarną Kamienicę”, weszliśmy do okazalej Katedry Łacińskiej, robiliśmy zdjęcia przy pomniku Adama Mickiewicza i bulwarem Swobody skierowaliśmy się   w stronę Teatru Opery i Baletu, który olśniewa architekturą, a wieczorem „Zemsta nietoperza” w przepięknej sali opery lwowskiej im. S. Kruszelnickiej, której posąg zdobi salę lustrzaną.

DZIEŃ III

   Najpierw wspinaliśmy się na Kopiec Unii Lubelskiej, by podziwiać panoramę miasta, a później zwiedzaliśmy Katedrę Ormiańską. I wreszcie dotarliśmy do miejsca dla nas wszystkich bardzo ważnego: na Cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich, gdzie pochyliliśmy się nad grobami wybitnych Polaków i zapaliliśmy znicze na płycie symbolicznej mogiły zbiorowej.

   Z Żółkwi wyruszyliśmy w drogę powrotną. Zmęczeni, ale pełni wrażeń wróciliśmy do Białegostoku.

Wyjazd zorganizowała i relację sporządziła koleżanka Krystyna Mak-Wróbel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *